poniedziałek, 4 kwietnia 2016

One punch man

Hej!
Postanowiłam, że chcę spróbować coś nowego. Dlatego przychodzę do was z recenzjami. Przez to pojawi się też nowa zakładka- "Recenzje" i być może "Kontakt". Mam nadzieję, że wam się spodoba i może zachęcę was do obejrzenia/przeczytania czegoś.

„One punch man” to popularne anime tamtorocznego sezonu jesiennego, które ja (niestety) obejrzałam dopiero teraz. Jego głównym bohaterem jest Saitama- mężczyzna, który postanowił zostać najsilniejszym superbohaterem, a większość wrogów powala jednym ciosem.
Skoro powala jednym ciosem, to o czym jest to anime? O karierze superbohatera i szukaniu silnego przeciwnika. Niezbyt ambitne. Lecz produkcja ma charakter parodii, wyśmiewa się z shonenów i superbohaterów, których tak bardzo uwielbiam (kto też czeka na „Civil war”?). I to zadanie spełnia bardzo dobrze. Warto również zwrócić uwagę na shonenowe walki.
To zacznijmy właśnie od walk. Na myśl przychodzi mi jedno słowo- epickość. Przy każdym pojedynku wgapiałam się w ekran, będąc w innym świecie. Kreska jest znakomita, dynamiczna, chwilami taka jak lubię- gruba chaotyczna, komiksowa. Animacja również charakteryzuje się dynamicznością i płynnością. Przy walkach często występują nasycone barwy, dobrane na zasadzie kontrastu, co jeszcze bardziej ożywia te sceny. Często również Saitama pojawia się w prostej, śmiesznej, komiksowej postaci. Genialne były również wstawki w środku odcinka. Szczerze, od strony graficznej nie znalazłam żadnej wady.
Według mnie tu kryje się największą wada całej produkcji. Soundtrack jest dobry, opening nawet bardzo dobry, do teraz zdarza mi się go nucić. Za to ending to jedna wielka pomyłka. Przymierzałam się do wysłuchania go kilka razy. Brzmi jak muzyka ze słabego shōjo. Za to ogromny minus.
Bohaterowie są spoko. Saitama po jakimś czasie zaczyna irytować swoja zwyczajnością, lecz charaktery barwnych postaci drugoplanowych odciągają od niego uwagę. Podkreślam słowo barwnych. Im potężniejszy superbohater tym jest dziwniejszy. Na przykład supernapakowany więzień, który zamknął sam siebie, bo chciał chronić „swoich chłopców” od samego siebie i przy walce jest goły. Ciekawe? Tam jest ich więcej. I bardzo dobrze.
Szczerze polecam „One punch mana” fanom ociekających epickością walk i wielbicielom japońskiego humoru. Na tej krótkiej serii można dobrze się pobawić i pośmiać. Nie prowadza niczego nowego w nasze życia, ale czy to jej zadanie? Idealna odskocznia od dzieł o poważnej tematyce.

Oceny:
Fabuła- 8/10
Grafika- 10/10

Muzyka- 7/10
Bohaterowie- 8/10

Ogólna- 8/10
Jeśli chcesz dowiedzieć się jakie anime obecnie oglądam, a jakie zamierzam, na przykład w sezonie wiosennym zapraszam tutaj.
Żyjcie
Snowflake

11 komentarzy:

  1. W tej dziedzinie nie mam w ogóle pojęcia :D
    Może wzajemna obserwacja?


    Zapraszam http://ispossiblee.blogspot.com Odpowiadam na każdą obserwacje i propozycje wejść w linki :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Anime nie oglądam, ale miło było poczytać co ty sądzisz o tym :)
    pinaxi.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja również nie oglądam anime, kiedyś jak byłam mała moją ulubioną bajką były Pokemooonyy ! :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Nigdy nie oglądałam anime, aczkolwiek twoja recenzja mnie zaciekawiła. Może w wolnej chwili skuszę się, aby oglądnąć :)
    Pozdrawiam i dziękuję za odwiedziny :*
    wy-stardoll.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Anime szczerze nigdy nie oglądałam, może kiedyś spróbuję.
    photoobiektywna.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja od długiego czasu zabieram się za oglądnięcie jakiegos anime, ale ciągle zapominam ;D
    Mój blog - klik

    OdpowiedzUsuń
  7. Ej no recenzja zachęcająca, ale nie wiem czy bym się wczuła w fabułę, chyba nie mój typ, jednak zbyt wiele takich nie oglądałam więc może powinnam sprawdzić i to ;3
    dreams-lunatyk.blogpot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie widziałam tego anime, ale ogólnie anime
    bardzo lubię. Na pewno je obejrzę, świetna recenzja :)
    pozdrawiam cieplutko myszko :*
    i w wolnej chwili zapraszam do siebie :)
    ayuna-chan.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń