sobota, 28 maja 2016

Sobotnia Snowflake #6 Czas pędzi, a ja razem z nim

Hej!

Ostatnio jestem cały czas zapracowana i zestresowana, więc  mogę dzisiaj trochę marudzić i narzekać, ale mam nadzieję, ze nie będzie wam to przeszkadzało ^^
 
Pogoda jest piękna, słonko świeci i nawet ja, największy leń świata mam ochotę na spacer, karmienie kaczek czy czytaniu w cieniu rozłożystego drzewa w parku. Zamiast tego spędzam całe dnie przy książkach.
"Taka dola ucznia" można powiedzieć. Jednak wydaje mi się, że kiedy w tygodniu mam 3 sprawdziany, 5 kartkówek i wypracowanie do napisania to jest coś nie tak. Nie liczyłam w tym popraw, które sama na siebie zwaliłam i na całe szczęście są tylko dwie (z czego jedna z nieszczęsnej religii). Mówi się, że to uczniowie budzą się i chcą robić wszystko pod koniec roku szkolnego. U mnie jest chyba odwrotnie, bo nagle większość nauczycieli stwierdziła, że jest do tyłu z materiałem i zapowiadają kolejne sprawdziany.
 
W tym tygodniu w szkole byłam tylko raz. To skąd brak czasu? No i tu pokazuje się również moja wina- po prostu wszystko zwaliłam na ostatnią chwilę. Mam na to wytłumaczenie- po prostu byłam zbyt zmęczona by cokolwiek wkuwać.
 
Tak wiec w poniedziałek korzystając z łaski mamusi zostałam wyspałam się, by następnie załatwić parę ważnych spraw i pójść na zakupy, bo moje stare tenisówki kończyły swą egzystencję. Oczywiście wydałam wszystko co miałam, zaopatrując się również w fajny t-shirt i dobrą herbatę. Nie powinnam dostawać pieniędzy, nie umiem się z nimi obsługiwać.
 
We wtorek odwiedziłam Toruń. (Chamska reklama) Jeśli ktoś obserwuje Instagram to dowiedział się wcześniej, więc zapraszam, z prawej strony są bardzo ładne ikonki. Tak więc ten przystojny jegomość siedzi w oknie Toruńskiego ratusza. Zastanawia mnie jego historia, lecz trochę nie słuchałam przewodniczki i nie wiem czy o nim mówiła. Jednakże miasto jest piękne i chętnie widzę się tam za parę lat na studiach.
 
Z wycieczki wróciłam obżarta, spalona, z piernikami, zgrabną pocztówką i całą masą zdjęć. No i następnie przyszła środa. Wtedy powinien pojawić się post, ale po dwóch niedospanych nocach pierwsze co zrobiłam po powrocie do domu to długa drzemka. Na wieczór byłam umówiona z przyjaciółkami, więc post się nie pojawił. Miałam wyrzuty sumienia, lecz szczerze mówiąc nie miałam o czym napisać więc pojawiłby się jakiś marny TAG. Na szczęście skończyłam już "Podpalaczkę" więc jej recenzji możecie spodziewać się w środę (już napisana muszę jeszcze tylko sprawdzić).
 
Następnie odpoczynek i koniec. Dziś prawie cały czas męczyłam "Makbeta", a jutro nauki jeszcze więcej. Teraz pozostaje tylko modlitwa.
 
Zapomniałabym. Licznik odwiedzin zbliża się do pierwszego tysiąca i mam nadzieję, że za tydzień będę świętowała tę pierwszą większą granicę! Dziś również pojawił się równo setny komentarz. Za każde odwiedziny i komentarz z całego serduszka dziękuję!
 
Teraz lecę się uczyć. Jeszcze raz zapraszam na Instagram i Facebook.
Żyjcie!
Snowflake
 

2 komentarze:

  1. Jak dobrze, że ja narazie nie muszę się uczyć! :))

    http://triviaaboutme.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. U mnie w szkole dokładnie tak samo, teraz trochę się uspokoiło ale przez dwa przeszłe tygodnie nic tylko sprawdziany, za to poprawy nie opuszczą mnie do ostatniego dnia przed radą pedagogiczną z zatwierdzeniem ocen na koniec roku :'(. Na szczęście będę miała cztero dniową wycieczkę klasową (chociaż ostatnio zaczęłam myśleć, że fajnie by było jakby była trochę później bo miałabym więcej czasu na ogarnięcie ocen, co jest ze mną nie tak ? XD).
    Pozdrawiam :D.

    OdpowiedzUsuń