środa, 22 czerwca 2016

Matthew Quick "Niezbędnik obserwatorów gwiazd"

Po „Wybacz mi, Leonardzie” postanowiłam sięgnąć po kolejne książki Mattew’a Quicka. Szybko w moje ręce wpadł „Niezbędnik obserwatorów gwiazd”, książka również skierowana do młodzieży o obłędnej okładce. Ale czy treść była równie urzekająca i czy dzieło to zachwyciło mnie tak jak jego poprzednik?
Finley jest milczących chłopakiem. Jego pasją jest koszykówka, która ćwiczy wraz ze swoją dziewczyną Erin, szykując się do następnego sezonu. Uwielbiają również leżeć na dachu i patrzeć w niebo, marząc o lepszej przyszłości, ponieważ miejsce w którym mieszkają jest okropne. Zycie Flinley’a zmienia się, gdy trener prosi go o nietypową przysługę. Ma on zaopiekować się Russem, świetnym koszykarzem, który po stracie rodziców bardzo się zmienił. Myśli bowiem, że jest kosmitą, który ma badać na Ziemi ludzkie emocje.
Tu tak samo jak w poprzedniej książce Quicka bohater jest bardzo niezwykły. Tyle że tak narracja odbywała się oczami takiegoż bohatera, a tu możemy na niego patrzeć jedynie czyimiś oczami. W połowie dzieła najważniejsza akcja przeskakuje z Russa na Finleya, Erin, ich  związek. Ogólnie kiążka mówi o stracie. Tej niespodziewanej i spodziewanej, z naszej winy lub bez, wybranej przez bohatera lub nie. Każdy z bohaterów ma do niej inne nastawienie, od tych skrajnych jakim jest postępowanie Finleya aż do tych zwykłych. Prócz tego bardzo ważna tu jest przyjaźń dwóch koszykarzy, którzy pomagają sobie w najtrudniejszych momentach, miłości, rodziny, oraz samego sportu, który chwilami pomaga. Czasami trzeba jednak zdecydować, czy to on jest najważniejszy.
Podoba mi się, że główny bohater nie jest wyidealizowany. Ma swoje problemy, czasem nie wie jak się zachować, zazdrości. Jego zwykłość w jakiś sposób mnie zachwyciła i bardzo go polubiłam. Russ, pomimo swoich wyników w nauce i sporcie po śmierci rodziców jest postacią tak niezwykłą, że żałuje, iż było go tak mało. W pewnym momencie jego wątek wydawał mi się nieprzyjemnie przycięty, za szybko, zbyt niedbale. To według mnie wielka wada.
Nie polubiłam również Erin. Może to przez to, że opisywał ją zakochany chłopak, ale wydawała mi się zbyt wyidealizowana, a ich wątek był dla mnie zbyt nieprawdopodobny.
Za to na pochwałę zasługują cisi bohaterowie- ojciec i dziadek Finleya. Wspierający go w trudnych chwilach, wiele dla niego poświęcający i kochający go całym sercem. Z ciekawą historią, która była dla mnie przerażająca.

Nie zawsze można wybrać rolę, jaką będzie się odgrywać w życiu, lecz cokolwiek by ci się trafiło, dobrze tę rolę grać najlepiej, jak się potrafi.

 

Książka jest kierowana do młodzieży, więc mało tam opisów, a jeśli są to lekko infantylne, oczami nastolatka. Niektórym może się to spodobać, innym nie. Ja jestem w tej drugiej grupie i uważam, że złem w książkach młodzieżowych są właśnie opisy. Mimo to parę razy w oczach pojawiła się łezka, a lektura była bardzo miła. Z Pewnością polecam ją fanom Quicka’a, książek młodzieżowych, lub po prostu komuś kto szuka lektury dość łatwej lecz nadal z przekazem. Sama cieszę się, że po nią sięgnęłam, choć według mnie „Wybacz mi, Leonardzie” było lepsze.
Moja ocena- 7/10
Czytajcie!
Żyjcie!
Snowflake

11 komentarzy:

  1. Z pewnością sięgnę po którąś książkę autorstwa M. Quick'a, bardzo mnie one zainteresowały ;)
    Pozdrawiam
    Moment Of Dreams ♥

    OdpowiedzUsuń
  2. Czy ja wiem, czy ta okładka jest taka świetna? Nie w moim guście do końca, to na pewno. Pozycja sama w sobie zaś na pewno nie dla mnie, irytują mnie takie historie ;P
    drewniany-most.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Własnie wczoraj ją wypożyczyłam :3 Przeczytałam recenzję i jeszcze bardziej pragnę ją przeczytać :)
    aroundempty.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Mnie niestety nie przekonują książki tego autora, jakoś do mnie nie przemawiają :/
    Pozdrawiam :D
    http://welcome-to-my-little-big-world.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam ją na półce już pół roku, ale nadal czeka na swoją kolej XD. Jestem pewna, że mi się spodoba, więc cieszę się że Twoja recenzja była w większości pochlebna. Jeśli o sam tekst chodzi to trochę przeszkadzała mi ilość powtórzeń. Mam na tym punkcie małą obsesję XD.
    Pozdrawiam :D.

    OdpowiedzUsuń
  6. Wiele słyszałam o Matthewie Quicku, jednak myślę, że już dla mnie trochę za późno żeby zaznajamiać się z jego twórczością :D.
    Pozdrawiam serdecznie
    ifeelonlyapathy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam na nią ochotę od dłuższego czasu ;D

    OdpowiedzUsuń
  8. Lubię książki tego autorka. "Niezbędnik..." był drugą jego powieścią, którą przeczytałam zaraz po "Poradniku pozytywnego myślenia", a w następnej kolejności sięgnęłam po "Prawie jak gwiazda rocka". Z wydanych w Polsce została mi jedynie "Wybacz mi, Leonardzie", ale nie wiem pojęcia kiedy ją przeczytam, bo trochę obawiam się tematyki tej powieści.
    Pozdrawiam!
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Słyszałam o tej książce i już wtedy pomyslałam, że fajnie by było ją przeczytać. Co prawda lubię opisy, ale będę musiała przeżyć bez nich. Żadnej książki tego autora nie czytałam, dlatego chciałabym się przekonać, czy mi się spodobają.

    OdpowiedzUsuń