środa, 13 lipca 2016

Stephen King "Pan Mercedes"


Ostatnio bez różnicy co czytałam lekko mnie zawodziło. Nie wiem czy to przez moje wygórowane wymagania, nieodpowiednie książki czy po prostu opinie innych nastawiły mnie na coś innego. Niemniej jednak, by zakończyć tę passę porażek postanowiłam sięgnąć po „Pana Mercedesa” Stephena Kinga. Czy książka dorównała moim wymaganiom?



Emerytowany policjant Bill Hodges jest zmęczony swoim obecnym życiem. Codziennie oglądając telewizją bawi się pistoletem ojca, wkładając go do usta, jak przy samobójstwie. Pewnego dnia dostaje list napisany przez sprawcę jednej z największych nierozwiązanych spraw byłego gliniarza- rozjechania Mercedesem 8 osób na City Center. W liście próbuje go nakłonić do samobójstwa. Ten mały impuls rozpoczyna śledztwo Hodgesa.

Fabuła przypomina mi najlepsze amerykańskie kryminały, pełne zwrotów akcji- choć często przewidywalnych za co mały minus, starych gliniarzy i pięknych kobiet wzbogacone o perspektywę sprawcy, szaleńca- Brandy’ego Hartsfielelda. Poznając jego historię możemy zastanawiać się ile w jego obecnym zachowaniu i stanie psychicznym jest jego winy, a ile winy losu oraz rodziny, w szczególności matki.

Początkowe pragnienie wywołania samobójstwa eksgliniarza przez wiele wydarzeń rozrasta się do chęci popełnienia zbrodni o wiele większej niż morderstwo 8 osób.

Obu mężczyzn sprawa ta kosztuje cenę życia innych, ważnych dla nich ludzi. Na każdą stratę reagują różnie, co pokazuje ich różne charaktery. Lista ofiar spowodowana tą sprawą wzrasta, każde straszne wydarzenie jest powodowane błędem któregoś z mężczyzn, pokazując to, że nie są nieomylni, wzmacniając realizm powieści.

Prócz Billa i Brandy’ego ważną rolę spełniają Janey- siostra jednej z ofiar Pana Mercedesa, do której owe auto należało i która popełniła samobójstwo, Jerome- młody przyjaciel Billa, Holly- niezrównoważona kuzynka Janey oraz matka Brandy’ego pijaczka, która bardzo pomoże w rozwiązaniu sprawy. Wszyscy oni są bardzo dobrze wykreowani, nieprzesadzeni, niektórzy sympatyczni. W jakiś sposób Brandy jako szaleniec bardzo mnie zainteresował i często zastanawiałam się nad jego zachowaniem.

Czy sięgnę po kolejną część? Z pewnością, mam już ją na półce i czeka na chwilę wolnego czasu, kiedy będę mogła zagłębić się w dalsze przygody Billa Hodgesa i jego kompanów. A książkę polecam wszystkim fanom akcji, książek detektywistycznych oraz samego Kinga.
Moja ocena- 9/10

No więc...
Czytajcie!
Żyjcie!
Snowflake

5 komentarzy:

  1. Co Wy wszyscy z tym Kingiem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie wiem... przeczytałam, polubiłam, czytam dalej :D

      Usuń
  2. Oj poznam chętnie. Nie przepadam za kryminałami, ale czemu nie ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. jeszcze nie czytałam nic Kinga, ale chciałabym się za niego w końcu zabrać, może coś polecisz na początek? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zależy co lubisz :) Ja sama czytałam dość mało, zaczynałam od Zielonej Mili, bo lubię film i chciałam poznać oryginał. "Misery" też jest świetna, jeśli lubisz mocne, obrazowa, opisy, lecz jest dość brutalna. Jeśli jesteś fanką kryminału sięgnij po "Pana Mercedesa", a dla akcji "Uciekiniera". Dla każdego coś dobrego ;)

      Usuń