środa, 24 sierpnia 2016

Benjamin Alire Saenz "Inne zasady lata"

Wakacje już się kończą, a wśród przeczytanych przeze mnie powieści mało jest typowo letnich książek. Być może to dlatego sięgnęłam po „Inne zasady lata”, o których słyszałam już wcześniej. Czy była to urocza, prosta, wakacyjna historia? A może to jednak bardziej głęboka opowieść?
 
 
Książka jest opowiadana z perspektywy Arystotelesa, nastoletniego mieszkańca El Paso, zagubionego, szukającego siebie, smutnego. Z problemami  o których nie umie rozmawiać z rodziną. Chciałby się dowiedzieć czegoś o swoim bracie siedzącym w więzieniu, czy o tacie, z którym ma bardzo słaby kontakt. Na basenie poznaje on Dantego, z którym połączy go przyjaźń, a z czasem nawet coś więcej.
Fabuła nie zachwyca i jest bardzo prosta. Najważniejszy w tej książce jest jednak przekaz. Poszukiwanie własnej tożsamości, siebie. Relacje z rodziną, problem, jakim jest brak rozmów. Częste milczenie dorosłych w trudnych tematach. Tolerancja, uczucia, akceptacja. Dorastanie. Powieść nie mówi jedynie o rozwijającej się między chłopakami relacji, ale jednocześnie rozwiązuje i zgłębia początkowe problemy Arystotelesa, a akceptacja i  podejście do siebie  pokazywane jest w dwa, odmienne sposoby.
Warto również zwrócić uwagę, na łatwy i przyjemny styl pisania autora, wprowadzający nas w lekko specyficzny, lekki klimat. Książka zawiera wiele pięknych sentencji, cytatów, które na długi czas zapadną mi w pamięci. Styl pisania przypominał mi trochę „Charliego”, dlatego jego fanom ta powieść na pewno się spodoba.
Burze zawsze sprawiają, że czuję się bezbronny. Mimo że lato składało się przede wszystkim ze słońca i upału, dla mnie oznaczało burze, które przychodziły i odchodziły. A wtedy zostawałem sam.
Z pewnością zdążycie jeszcze przeczytać tę książkę, szczególnie, że czyta się bardzo lekko, szybko i przyjemnie. Mi przy moim wolnym tempie czytania zajęła dzień, więc nie będzie z nią problemu.
Powieść ma jednak parę wad. Szczególnie odznacza się fabuła, która jest bardzo prosta, a zakończenie według mnie mocno przesłodzone i przewidywalne. Chwilami przydałoby się odrobinę więcej opisów przeżyć, chwilami filozoficznych przemyśleń jest dla mnie za dużo.
Ponarzekam też na polską okładkę, która do pięt nie dorasta tej pięknej, zagranicznej, nawiązującej do fabuły. Czemu u nas tak jej nie wydano, czemu ;-;  Radzę porównać okładki, by później móc narzekać na polską.
Książkę polecam z całego serca. Ja osobiście się na niej wzruszyłam (choć przyznam, ze na książkach często mi się to zdarza). Uważam, że powieść ta jest idealna na dobre zakończenie wakacji :)
 Czytajcie!
Żyjcie!
Snowflake

9 komentarzy:

  1. Patrząc po opisie, wydaje mi się, że zrobiłam się za stara na tego typu książki. xD Parę lat temu chętniej bym po takową sięgnęła. ;)
    Moje wakacje jeszcze się nie kończą (plus bycia studentem bez poprawek). ^^ Za to i tak mam ręce pełne roboty w związku z wyjazdem do Japonii, więc łatwo nie jest. ;_;
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jedziesz do Japonii? Super! Mam nadzieję, że na Twoim blogu pojawi się post o tym i wiele zdjęć, żebym mogła pozazdrościć *.* Mi pozostaje szkoła :)

      Usuń
  2. chyba nie dla mnie;p za dużo wiosen na koncie mam bym parała się ową historią:) obserwuję:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wydaje się ciekawa, na jakiś luźny wieczór, chociaż nie zapisałabym jej jako pierwszej na mojej liście. Ale kto wie, może kiedyś. Fajne jest to, że książka poświęca uwagę rzeczom, które dotyczą każdego z nas - odnalezienie siebie, stawianie czoła problemom, często zbyt słaby kontakt z bliskimi. Może kiedyś, kto wie :)

    Pozdrawiam,
    planeta-recenzji

    OdpowiedzUsuń
  4. To przesłodzone zakończenie nieco mnie zniechęca - nie przepadam za takimi słodkimi zwieńczeniami książek, ale "Inne zasady lata" czekają już na mojej półce od... roku (wiem wstyd) i na pewno przeczytam, ale nie mam pojęcia kiedy... Za dużo tych książek do wyporu ;)
    Pozdrawiam serdecznie!
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. mam zaznaczone "chcę przeczytać", więc pewnie kiedyś po nią sięgnę, chociaż z tego co napisałaś to taki nowszy "buszujący w zbożu". Nie wiem czy nie robię się za stara na problemy nastolatków xd ale okładka jest paskudna nawet bez porównywania z oryginałem (który widziałam i jest uroczy!).

    OdpowiedzUsuń
  6. Młodzieżówki z przesłodzonymi zakończeniami, ble.

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo lubie lekkie i przyjemne powieści, zwłaszcza kiedy czas jest ograniczony i nie ma się siły na ''ciężkie'' ksiazki. Ta historia wydaje się ciekawa i byc moze kiedys również ją przeczytam, tym bardziej, że Twoja recenzja bardzo zachęca:)
    Zapraszam do mnie;)
    Pozdrawiam ciepłooooooo!
    (recenzentka-ksiazek.blogspot.com)

    OdpowiedzUsuń
  8. Wydaje mi się, że rodzice trochę skrzywdzili swojego syna dając mu tak na imię XD Może innym się ono podoba, ale dla mnie wydaje się być dziwne.
    Książka troszkę nie w moim guście, więc raczej nie rozglądnę się za nią w bibliotece. A co do okładki, to podoba mi się jej angielska wersja :D Polska jest taka sobie :/
    Pozdrawiam :)
    http://welcome-to-my-little-big-world.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń