środa, 12 października 2016

Andrzej Sapkowski "Ostatnie życzenie"

Niektóre książki po prostu trzeba przeczytać. Zapoznać się z nimi jako z niejakimi klasykami czy bestsellerami literatury światowej lub- w tym przypadku- polskiej. Wyrobić sobie własną opinię. Uważam, że seria  „Wiedźmin” taka jest. Powieść na której podstawie robi się  gry, znane nie tylko tu, autor znajdujący się już w podręcznikach szkolnych. Ale czy jest tego warty i czy pierwsza część znanej serii „Ostatnie życzenie” mi się spodobała?
 
Książka składa się z opowiadań, poprzedzanych „Głosami rozsądku”- fragmentami będącymi wstępami do opowiadań, dziejącymi się po nich, w świątyni Melitele gdzie Geralt odpoczywa po wszystkich przygodach i szykuje na kolejne wyprawy. Sama forma na początku mnie zdekoncentrowała, z czasem jednak spodobała i te „wstępy” wydawały się naprawdę dobrym pomysłem.
Same opowiadania były naprawdę średnie. Takie zwyczajne typowe fantasy, przygody, zabijanie potworów, intrygi, piękne kobiety, w sumie niczego nie wprowadzające do naszego życia. Porównując do opowiadać Ćwieka- „Chłopców” tamte wywoływały u mnie jakieś emocje, te były nawet miłą lekturą, ale nic poza tym. Dla mnie szczególnie wyróżnia się jedynie „Mniejsze zło”, potem może „Wiedźmin”, „Kwestia ceny”. No i „Ostatnie życzenie”, które miało być zwieńczeniem lektury, ale wzbudziło we mnie mieszane uczucia.
„Ostatnie życzenie” pokazuje historię poznania Geralta i Yennefer, tajemniczej czarownicy wiele razy pojawiającej się w „Głosach rozsądku” w wypowiedziach Wiedźmina. Historia tak właściwie najważniejsza w całej książce dla mnie była najbardziej mierna. Uczucie między tą dwójką pojawiające się znikąd, opowiadanie mające być pełne zwrotów akcji, które były jednak bardzo przewidywalne, co wszystko wydawało się bardzo sztuczne.
Geralt jest z pewnością postacią intrygującą, tak jak wszyscy wiedźmini, których-mam nadzieję- rola dalej się rozwinie. Opanowany zabójca ratujący ludzi przed potworami, posiadający wyjątkowe moce. Na plus jest, że te moce nie przyszły znikąd, a zostały mu wpojone. Czasem operujący ciętym językiem, czasem milczący- idealnie zdyscyplinowany, ułożony, taki jak powinien być. Postaci drugoplanowe również są ciekawe, opiekuńcza Nenneke, bard Jaskier, czy mniej ważne osobistości występujące w pojedynczym opowiadaniu, które- choć nie umiem zapamiętać ich imion- zapadły mi w pamięć. Do Yennefer na razie nie umiałam poczuć sympatii, po prostu mnie irytowała.
To czym wyróżnia się według mnie Wiedźmin to potwory, które są zaczerpnięte również z wierzeń słowiańskich, co bardzo mi się spodobało. Niecodzienne strzygi, diaboły czy inne bardzo uprzyjemniają lekturę, ponieważ dopiero co je poznajemy, wyróżniają się wokół typowych wampirów, wilkołaków czy smoków.
Ważny też jest styl pisania autora, charakterystyczny z taka fantastyczną epickością, często specjalnie stylizowany i dodający wiele klimatu. Niestety on też ma wady- mała ilość opisów, która zazwyczaj sprzyja czytaniu sprawiała, że akcja bardzo pędziła, a książka była nie do przeczytania na raz- musiałam sobie robić przerwy od natłoku informacji.
Wiem, że „Ostatnie życzenie” to dopiero wstęp do całej serii, jej pierwsza cześć która ma nas powoli wprowadzać i to jest jedyny powód dla którego sięgnę po drugą część, bowiem przyznam, że książka ta bardzo mnie zawiodła swoją przewidywalnością i typowością. Mam nadzieję, że dalsze części Wiedźmina zmienią moje zdanie o tej serii.
Moja ocena- 6/10
Czytajcie!
Żyjcie!
Snowflake

7 komentarzy:

  1. Akurat Wiedźmina się albo czuje i uwielbia, albo... po prostu nie XD Dla mnie Sapkowski reprezentuje bardzo wysoki poziom pisania, a Ćwiek? Fajny na odskocznie, przyjemny, ale to w gruncie rzeczy grafoman ;P Generalnie uważam, że na małą ilość opisów w opowiadaniach narzekać po prostu nie można (to w końcu krótka forma), a sam pomysł Sapkowskiemu na wiedźminów wydawał się bardzo oryginalny, dopóki nie wysłał pierwszego opowiadania na konkurs. Okazało się, że masa historii była o tym łowcach potworów XD W każdym razie opowiadania delikatnie wprowadzają czytelnika w główną fabułę, a ta jest ciekawa, choć sporo osób uważa, że jest pod względem stylu słabsza od opowiadań (nie dziwie się, je jest łatwiej dopracować, niż powieść).
    Ach, i nie Jennefer, a Yennefer! ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że dalej Sapkowski mnie wciągnie, na razie nie skreślam ;) Już poprawiam błąd i dziękuję za zauważenie :)

      Usuń
  2. Hm, spodziewałam się "ochów i achów", a tu proszę. Na razie sama nie jestem w stanie się wypowiedzieć, bo "Wiedźmin" nadal przede mną, ale muszę się wreszcie za niego wziąć, bo, jak sama zauważyłaś, niektóre książki po prostu trzeba poznać!
    A potem pewnie akcja się rozkręci. ;)
    Pozdrawiam prosto z Japonii! <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Taka fantastyka to nie moja bajka. Szkoda,że Cię zawiodła...

    OdpowiedzUsuń
  4. ,,To czym wyróżnia się według mnie Wiedźmin to potwory, które są zaczerpnięte również z wierzeń słowiańskich" A gdzie tam, poza strzygą to autor tylko nazwy wziął, a potwory powymyślał własne, ludzie, którzy znają się na słowiańskiej demonologii, facepalmują podczas czytania jak szaleni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepraszam za błąd, następnym razem sprawdzę parę razy zanim coś napiszę :)

      Usuń
    2. Jestem w trakcie czytania i jak do tej pory mam podobną opinię. Same postaci w książce są intrygujące - Sapkowski nawet szybko zaczyna je wprowadzać, jednak nie ma tutaj... tego czegoś, co wciągnęłoby mnie na dobre.

      Pozdrawiam, http://fireflyrecenzuje.blogspot.com/

      Usuń