środa, 26 października 2016

J.K. Rowling, John Tiffany, Jack Thorne "Harry Potter i przeklęte dziecko"

Zacznijmy może od wspaniałej historii zdobycia przeze mnie tej książki.
Nie wiedziałam, czy pójdę po nią w sobotę i czy w ogóle będzie w księgarniach, więc zadzwoniłam do mojej ulubionej, mniejszej żeby się zapytać. I tym cudem dowiedziałam się, że również mają nocną premierę! Pozostało przekonać rodziców, ale to było dość łatwe xD Więc idę radośnie po energetyku, bo inaczej zasnęłabym w drodze, lub co gorsza kolejce. Księgarnia była pięknie udekorowana, byłam przed północą, ale już było otwarte. Stanęłam w kolejce pełnej dzieciaczków uśmiechających się i podskakujących z ekscytacji, sama mając ochotę to zrobić!
Księgarnia naprawdę się spisała, były babeczki, ładna wystawa, wszystko przebiegało bardzo sprawnie. Wzięłam w twardej oprawie (a se co!) więc musiałam chwilę poczekać. Ale właśnie dzięki temu kupiłam równo o północy!!! Z tej okazji dostałam (tandetne) mp3. Dla mnie, która niczego nie wygrywa, to było jak gwiazdka :D Więc wróciłam z bananem na ryju i od razu zaczęłam czytać.
Koniec tej przydługiej historii. Wróćmy do książki.
Akcja rozpoczyna się wraz z zakończeniem ostatniej, siódmej części, choć nie przebywamy całej drogi z bohaterem i jest spory przeskok czasowy. Książka skupia się na Alusie Sewerusie Potterze, drugim synu Harry’ego i Lily oraz Scorpusie Malfoyu, synu Draco i Astorii. Obaj chłopcy są inni, zmęczeni przez trudne relacje z ojcami, gnębienia w szkole na tle pochodzenia. Albus, któremu nic nie wychodzi, trafia do innego domu niż cała rodzina czuje się od nich gorszy, żyje z poczuciem, że nigdy nie uda mu się pokonać sławy jego ojca. Scorpius zaś… cóż, sami przeczytajcie. Z tych powodów niemniej nie dziwię się, że chłopcy, szczególnie Al chcieli wziąć udział w jakiejś przygodzie, pokazując, że nie są tacy, za jakich się ich uważa. Tyle, że przez to wpadli w duże tarapaty.


 

Nie umiem tego uznać z ósmą część Harry’ego Pottera, raczej za jakiś dodatek nawet fanfick. Sam klimat książek jest inny, ale uważam, że to przez formę, w którą nie da się wpleść tym klimatycznych opisów, jak i same miejsce akcji, mało bowiem działo się w Hogwarcie.
Sam styl pisania jest inny, śmieszniejszy. W książce jest dużo naprawdę fajnych scen, przy których się uśmiechnęłam. Szczególnie wybitnymi cytatami rzuca Ron, pracujący teraz w magicznych dowcipach Wesleyów.  Nie zaznamy ty wielkich zaskoczeń, zwrotów akcji, raczej wszystkiego z czasem się domyślimy, ale książkę czyta się bardzo przyjemnie, jest lekka, taka na jeden wieczór


Tylko otworzyłem książkę. Lata spędzone na tej planecie nauczyły mnie, że to nieszczególnie groźna czynność.
 
 
Mam małe zarzuty do bohaterów, który wcześniej występowali w Harrym Potterze. Rozumiem, że czas mógł ich zmienić, ale niektórzy po prostu mi nie pasują. Harry jako wzorowy urzędnik, Ron sypiący dowcipami, a szczególnie Malfoy, który chwilami zachowywał się jak ciepłe kluchy. Co do Albusa i Scorpiusa byli jak ogień i woda i połączyła ich naprawdę wyjątkowa przyjaźń. Obu z nich polubiłam, choć przyznam, że szczególnie ujął mnie kujonkowaty Scorpius.
Książka ma wielką wartość sentymentalną, pojawiają się w niej bowiem starzy bohaterowie, jak na przykład pr. McGonagall, Hargid i wiele więcej ;) Poza tym łamie stereotypy domów, pokazuje bowiem, że Ślizgoni mogą być po stronie dobra, a na przykład Puchoni stanąć po stronie śmieriożerców o nie wolno sądzić człowieka po pozorach czy domu, do którego należą.
Kwestie rodzinne obu głównych bohaterów są ciężkie i różnią się od siebie. Książka pokazuje wady sławy, tej dobrej i tej złej, oddalenie od rodziny, kłótnie rodzinne, brak wspólnego języka rodzica z dzieckiem oraz postawienie pracy nad rodzinę. Wskazuje, że idealna trójka, której zawsze się wszystko udawało nie jest taka wspaniała, mają wady, słabości i nie radzą sobie w niektórych aspektach normalnego życia.

 
Harry, w tym pogmatwanym, pełnym emocji świecie nie ma idealnych odpowiedzi. Doskonałość jest poza zasięgiem ludzkości, poza zasięgiem magii. W każdej pięknej chwili szczęścia kryje się kropla trucizny: świadomość, że ból powróci. Bądź szczery wobec tych, których kochasz. Pokaż swój ból. Cierpienie jest rzeczą równie ludzką jak oddychanie.
 
 
Żałuje, że nie miałam okazji obejrzeć sztuki, ani że nie planowany jest film, ponieważ zdecydowanie nadaje się to na duży ekran! Niektóre zabiegi, skoki czasowe, bowiem nie przechodzimy całej drogi z Albusem lecz tylko pokazane są jej urywki, ma to wszystko taki teatralno-filmowy klimat i łatwiej było mi to sobie wyobrażać to w tych aspektach, niż normalnym, życiowym jak zazwyczaj wyobrażamy sobie wydarzenia zawarte w książkach.
Podsumowując „Harry Potter i przeklęte dziecko” to naprawdę dobra książka wpisująca się do świata Harry’ego Pottera, lecz nie nazwałabym tego ósmą częścią. Przyjemna i lekka z pewnością spodoba się fanom świata czarodziejów jak i zwykłemu czytelnikowi, a forma, której trochę się obawiałam, jest bardzo przyjemna. Radzę jednak nie nastawiać się na zbyt dużo, bo można się zawieść.
Moja ocena- 8/10
Czytajcie!
Żyjcie!
Snowflake

4 komentarze:

  1. Czytam, książka mi się podoba :) O moich wrażeniach odnośnie premiery możesz przeczytać na blogu :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Nieee, tego kupować ani czytać nie będę. Nie widze sensu powiem Ci.
    Według mnie to odgrzewanie starego kotleta nastąpiło tutaj wyłącznie dla kasy.
    Bez sensu kompletnie, lepiej nie dawać nic, niż ... fanfik, wydany na ogromną skalę.
    Dobrze, że chociaż Tobie się podobało :) Nie są to chociaż pieniądze wywalone w błoto.
    Nawet nie wiedziałam, że została wydana w twardej oprawie!
    Kasi recenzje

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie dość, że przypadkowo wpadłam na największe spoilery (przeszukiwanie potterowskiej wikipedii nie wyszło mi na dobre), to praktycznie znam już całą fabułę, a ani razu nie miałam książki w rękach... Teraz traktuję HP i Przeklęte Dziecko jako fanfic, bo jest tak nierealny... Chyba mnie trochę ta historia przerosła. Bywam bardzo szczegółowa, a tutaj niektóre fakty znacząco pozmieniali i chyba wyrwałabym sobie połowę włosów, starając się przez to przebrnąć. Z takich rzeczy, które mi się podobają, to na pewno przydział Albusa. Ja go od zawsze widziałam w Slytherinie. Trochę zmieniłabym temu ze scenariusza charakter, ale na pewno umieściłabym w Slytherinie i postarała się o ciekawą relację ze Scorpiusem.
    Na razie nie planuję kupować książki, nie interesowała mnie nawet nocna premiera, chociaż fanką Harry'ego Pottera jest. i nadal będę. O wiele lepiej zapowiada się film. Na niego to najchętniej poszłabym od razu w dniu premiery!

    Zapraszam na Morriganowe.

    OdpowiedzUsuń