środa, 26 kwietnia 2017

Artur Urbanowicz "Gałęziste"



„Gałęziste” Artura Urbanowicza to książka, z którą od dłuższego czasu chciałam się zapoznać. Intrygowała mnie opisem, okładką, klimatem. Chciałam poczuć zapowiadany w recenzjach dreszczyk emocji. I przyznam, że książka w żadnym razie mnie nie zawiodła, lektura wciągała i nie chciała wypuścić niczym suwalskie puszcze, a po przeczytaniu „Gałęzistych” las nigdy nie będzie dla mnie taki sam.
Tomek i Karolina przyjeżdżają na Suwałki by wypocząć i uratować swój rozpadający się związek. Od początku jednak mają pecha, ponieważ właściciele ich kwatery wyjechali, a bohaterowie zostali skierowani do wsi obok, by tam zamieszkać. W czasie wyjazdu wokół nich dzieje się dużo dziwnych, tajemniczych rzeczy, które w końcu zbierają się w całość.

Przyznam, że główni bohaterowie przez pierwszą połowę książki byli mi bardzo obojętni. Karolina – typowa katoliczka, przyszła pani psycholog, która stara się uleczyć ich związek, chwilami bardzo krytyczna wobec ukochanego i widząca winę tylko po jego stronie. Tomek – ateista, matematyk, który jeśli czegoś nie pozna, nie uwierzy w to. Uparty i często egoistyczny. Ich związek chwilami składał się z samych kłótni, w następnej chwili umieli sobie słodzić jak dwa gołąbeczki. 

Bohaterowie, których najbardziej polubiłam są drugoplanowi. Szczególnie ulubiłam sobie pana Andrzeja – miłego, kulturalnego, samotnego człowieka, z ciekawą historią oraz Natalię – intrygującą mieszkankę domu, do którego się wprowadzili. Ich poboczne, tajemnicze wątki wprowadzały niezwykły klimat.

Wątek obyczajowy w książce przewija się bardzo długo. Widzimy jak Karolina i Tomasz zwiedzają, jednocześnie próbując jakoś naprawić swoją relację – i przyznam, że to naprawianie wydawało mi się bardzo mocno naciągane. Jednak dla mnie nie na tym skupiał się ten fragment. I mało obchodziło mnie kolejne zwiedzanie (choć miło było przy okazji zapoznać się z niektórymi miejscami czy legendami)czy rozterki miłosne. Bardziej intrygowały te małe, przerażające rzeczy, które działy się wokoło – tu nagle pojawia się jakiś cień, tam twarz, na zdjęciach majaczy się dziwna postać. Oczywiście bohaterowie – tak w sumie zareagowałby każdy człowiek, lekceważyli to. Budowało to niesamowity klimat i napięcie.

Najpierw ten las przy Botkunach, teraz to… Za bardzo dajesz sobą manipulować swojej wyobraźni. Jesteś jej zakładniczką. Patrzysz na coś, a twój umysł dopowiada resztę. To nie jest prawdziwe… Siła sugestii… Siła sugestii to jest potęga. (…) Potęga tak wielka, że potrafi na przykład zmienić drzewa w ludzi, a falowane wody w jeziorze w…

Bardzo podoba mi się wykorzystanie w książce pięknych, polskich Suwałk. Tamtejsze zabytki czy legendy zostały bardzo umiejętnie i zachęcająco pokazane oraz wprowadzały niezwykłą atmosferę.  Fragmenty w łonie natury bardzo mi się podobały, choć gdyby było więcej scen w lesie książka zadowoliła by mnie jeszcze bardziej. 

Cała książka dla mnie składa się z ciągłego sporu wierzących i niewierzących – i wątek ten bardzo mi się podoba. Sposób w jaki został on pokierowany, ukazanie wad każdej z postaw, ale też zaskoczenia – szczególnie na końcu, zwalają z nóg. Uważam, że rozwiązanie całej tajemnicy spodoba się osobom twardo stąpającym po ziemi ale i czytelnikom, które lubią bardziej fantastyczne wątki. Jednocześnie mam wiele rzeczy racjonalnie wytłumaczonych i mnóstwo wątków, których nie możemy wytłumaczyć rozumowo. 

– Wydaje wam się, że jesteście najmądrzejsi na świecie, że możecie każdą rzecz zanegować i poddać w wątpliwość wedle własnego widzimisię. Zakładacie, że wszystko można opisać, zmierzyć, zbadać, dotknąć, opukać i logicznie wytłumaczyć tego działania. Zapędzić to w kozi róg i powiedzieć: „Ha, słuchaj stary, coś mi się tu nie zgadza!”. Macie mylne wrażenie, że nad wszystkim panujecie, że każdą sytuację można rozwiązać, nad wszystkim można mieć kontrolę, wszystko na tym świecie można okiełznać, wszystkim można władać tak, jak się sobie tylko zechce.

Styl pisania autora jest bardzo przyjemny i łatwy w odbiorze. Opisy nie są ani za długie ani za krótkie. Zadowolił mnie również humor w książce. Podoba mi się również przytoczenie paru cytatów z Biblii. Jedyna rzecz, którą można uznać za wadę, lecz dla mnie nią nie była są przekleństwa – przeciwnicy wulgarnego języka na pewno nie będą zachwyceni.

To jej cholerne matkowanie! Cztery dawki insuliny! Łał! Shrek jest ranny?! Shrek jest ranny?! O nie, Shrek, TY UMRZESZ!

Coś co mi się nie podobało to nieprzetłumaczone fragmenty po angielsku – rozumiem, wiele osób zna teraz ten język, ale jednak nie wszyscy i dla nieznających te krótkie fragmenty mogą być bardzo kłopotliwe.

Podsumowując, „Gałęziste” to dobra powieść grozy z niesamowitym klimatem, wciągającą akcją, mega zaskakującym zakończeniem i ciekawym pomysłem. Zdecydowanie polecam zapoznać się z tą książką. Po jej przeczytaniu spacer z po lesie zdecydowanie nie będzie tak przyjemny.

Witajcie w moim zielonym królestwie!
Moja ocena - 7/10
Za możliwość przeczytania książki dziękuję autorowi. 
Snowflake

4 komentarze:

  1. Zdecydowanie zakończenie jest najlepsze :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mnie fabuła kompletnie nie zachęca. Zadnie "wyjeżdżają by uratować swój rozpadający związek" stanowczo psuje ten opis i moje mniemanie o tej powieści...

    Pozdrawiam i zapraszam do mnie!
    zaczytana-w-fantastyce.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Brzmi ciekawie, chociaż jeśli mam się po lekturze bać wyjścia do lasu, to chyba sobie jednak odpuszczę :p

    OdpowiedzUsuń
  4. tych przekleństw było kilka, ale przyznasz, że sytuacja je wymusiła :D Gałęziste również mi się podobało :D pozdrawiam :D

    OdpowiedzUsuń