środa, 12 kwietnia 2017

Yann Martel "Życie Pi"



„Życie Pi” to bardzo znana i wychwalana przez wszystkich książka. Nic więc dziwnego w tym, że miałam względem niej bardzo duże oczekiwania. Przecież aż tak pochwalane dzieło musi mieć w sobie coś naprawdę wyjątkowego. Jest to jedna z powieści, która mimo swojej wielkiej sławy mnie nie zawiodła, a wręcz przeciwnie, zachwyciła i uważam ją za absolutnie wspaniałe dzieło.

Pi, a tak właściwie Piscine Molitor Patel jest synem właściciela zoo w Puduććeri – mieście w Indiach. To właśnie stąd wzięła się jego wielka miłość do zwierząt, z którymi spędzał bardzo dużo czasu w swoim życiu. Jednak przez kryzys nękający Indie rodzina postanawia postawić wszystko na jedną kartę, sprzedają zoo i statkiem wypływają do Kanady, zacząć tam nowe życie. Jednak w drodze statek ten ulega wypadkowi, a Pi kończy w szalupie z dość wyjątkowymi pasażerami – zebrą, hieną, małpą i tygrysem – Richardem Parkerem.

Książka podzielona jest na trzy części – ogólne informacje o życiu i poglądach Pi, zarówno przed jak i po wypadku, historię rozbitka dryfującego na łódce oraz ostatnią która dzieje się już po wyratowaniu Piscine’a. Jest to ważne przy zrozumieniu tej książki, ponieważ gdy druga część ma bardzo baśniowy i chwilami irracjonalny (jednak w jakiś sposób możliwy) wydźwięk, który wyjaśnia się dopiero w trzeciej części. 

Bardzo podoba mi się przedstawienie poglądów bohatera na temat religii czy zwierząt. Powiększa to nasz światopogląd daje nowe spojrzenie na temat wiary, która przez Pi była bardzo dziwnie traktowana – praktykował on aż trzy religie. Myślę, że ten temat został bardzo dobrze przedstawiony.

Hindusi, ze swoją wielką gotowością, aby kochać wszystkich, są naprawdę nieowłosionymi chrześcijanami, podobnie muzułmanie, postrzegający Boga we wszystkim, są jak brodaci hindusi, a chrześcijanie, ze swoim oddaniem Bogu, jak muzułmanie, tyle że w kapeluszach.

Tak samo wiele napisane jest o zwierzętach i tematach bardziej przyziemnych, jak traktowanie zoo czy cyrków (często negowane przez ludzi, choć do cyrków nadal nie jestem przekonana), ale i organizacji zoo czy tresurze – to szczególnie przy relacji z Richardem Parkerem, która była naprawdę magiczna i wierzę w to, że Pi nie przeżyłby bez obecności tego zwierzęcia.

– Nie zdaje pan sobie sprawy, że dla dzikich zwierząt jesteśmy dziwnym i groźnym gatunkiem. Budzimy w nich strach. Unikają nas, jak tylko mogą. Upłynęły całe wieki, zanim udało się zażegnać ten strach u niektórych bardziej uległych zwierząt… udomowić je, bo tak to się nazywa… ale większość z nich nie jest w stanie przeżyć lęku przed nami i wątpię, czy kiedykolwiek będzie to możliwe.

Druga część była dla mnie najbardziej trudna do przyswojenia. Prócz tego, że dla niektórych może być lekko nużąca (tak właściwie to cały czas pływanie, lecz mi to nie przeszkadzało) to z przerażeniem patrzyłam na „dziczenie” bohatera, który prze okoliczności zaczął jeść mięso, a z czasem sam zauważał swoje podobieństwo do zwierzęcia- na przykład w sposobie jedzenia. Opisy życia rozbitka, który musi korzystać z każdej możliwości ratunku są naprawdę straszne, niektóre rzeczy są nawet degustujące dla zwykłego, nie muszącego zmierzać się z tym człowieka, jednak przez sytuację Pi rozumiemy niektóre jego desperackie wybory.

Życie w szalupie to nie życie. To jak końcówka partii szachów, gdy pozostało już tylko kilka figur na planszy. Ruchy nie mogą być prostsze, a stawka wyższa. Pod względem fizycznym to niezwykle wyczerpujące, a pod względem psychicznym zabójcze. Jeśli chcesz przeżyć, musisz się przystosować. Cieszyć się tym, czym się da. Dochodzisz do punktu, w którym sięgasz dna piekła, a jednak splatasz ramiona na piersi i uśmiechasz się szeroko, i czujesz się najszczęśliwszym człowiekiem na świecie. A dlaczego? Bo u twoich stóp leży martwa rybka.

Książka bez trzeciej części ta byłaby naprawdę fajnym dziełem, mówiącym o zwierzętach, religii i życiu rozbitka, którą z ciekawością się czyta i jest intrygująca, lecz nic ponadto. Jednak to właśnie ostatnie 20 stron powieści zmienia całą tę treść w coś naprawdę niezwykłego, przekraczającego moje najśmielsze wymagania dotyczące tej lektury. Po skończeniu powieści jeszcze parę dni chodziłam zszokowana, cały czas rozpamiętując niektóre sceny, szukając odpowiedzi. Tak, nie dostaniemy wszystkiego podanego na tacy i parę rzeczy na zawsze pozostanie jedynie w strefie naszych domysłów. Jednak to jest w tej książce piękne.

Podsumowując, „Życie Pi” to naprawdę wspaniała książka, ryzykowałabym stwierdzenie, że to jedna w najlepszych przeczytanych przeze mnie książek w życiu. Polecam zapoznać się z nią wszystkim, ponieważ zmienia ona spojrzenie na niektóre rzeczy i przekazuje naprawdę ważne wartości, a także odkrywa przed nami naturę człowieka.
Moja ocena - 10/10
Snowflake

6 komentarzy:

  1. Bardzo mnie zainteresowałaś tematyką religii, sama podchodzę do niej dosyć krytycznie, a praktyki bohatera mogłyby wnieść coś nowego do mojego światopoglądu :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Przymierzam się do tej powieści od ładnych paru lat, zachęciłaś mnie jeszcze bardziej. Świetny blog, cieszę się, że tu dotarłam i na pewno na długo zostanę. Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. "Życie Pi" mam w planach już od długiego czasu i pomimo tego, że jeszcze jej nie czytałam, to już wiem, że ta książka jest wyjątkowa. Wiem to dzięki takim recenzjom jak Twoja. *.*
    Widziałam kawałek filmu na podstawie tej powieści i wiem, że akcja nie jest jakaś szybka, pędząca naprzód i zaskakująca, a wręcz przeciwnie. Myślę jednak, że dla tej książki warto będzie poświęcić trochę więcej czasu, bo może ona wiele nauczyć i wiele przekazać.
    Na pewno przeczytam!

    Pozdrawiam! :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Mnie ta pierwsza część o tym całym życiu Pi przed zatonieciem statku, trochę nudziła. Niby fajnie opowiadał o tych wierzętach i religii, ale jak dla mnie nieco za dużo i zbyt przytłaczająco. Natomiast druga część, nawiązywanie relacji z Richardem Parkerem, i całe to "dzieczenie" bohatera było niesamowote, choć rzeczywiście z lekka przerażające. I nie wyobrazam sobie tej książki bez tej części już po wyratowaniu Pi!

    Pozdrawiam!
    zaczytana-w-fantastyce.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Całkiem ciekawy tytuł, chyba po niego sięgnę :D Swoją drogą chyba pierwszy raz się z nim spotykam XD
    Pozdrawiam!
    http://welcome-to-my-little-big-world.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. O ile kojarzę - Życie Pi jest teraz w Biedronce po promocyjnej cenie...
    Okej, wezmę ;)

    OdpowiedzUsuń