środa, 10 maja 2017

Sara Pennypacker "Pax"



O „Paxie” słyszałam bardzo dużo dobrego. Miała to być jedna z tych wyjątkowych lektur, które są całkowicie uniwersalne, trafią i do dziecka i do bardziej dojrzałego czytelnika. Wzruszająca powieść pokazująca wspaniałą relację między chłopcem a zwierzęciem była wręcz porównywana do „Małego księcia”. Czy się w tym zgadzam? Cóż, książka Sary Pennypacker z pewnością jest bardzo mądra i porusza serca, lecz z „Małym księciem” zdecydowanie bym jej nie porównywała.

Nadchodzi wojna. Ojciec Petera dołącza do wojska, więc chłopiec musi przenieść się do dziadka. Niestety musi pozbyć się też swojego towarzysza, lisa Paxa, w którym chłopiec był nierozłączny. Peter szybko zdaje sobie sprawę z tego, że nie może pozostawić lisa i ucieka od dziadka, by go odnaleźć. Czy mu się jednak uda?

Historię poznajemy z dwóch perspektyw – chłopca oraz lisa. Oboje w czasie rozstania mają wiele przygód, na nowo poznają świat. Wydarzenie przez które przechodzą z pewnością ich zmieniają. Od początku do końca widać jednak bardzo silną więź, która ich łączy. Pax wiernie czeka na „swojego chłopca”, Peter robi wszystko by odnaleźć swojego zwierzaka. Są pewni ponownego odnalezienia siebie. Ta więź jest tak wspaniała, nierozerwalna i magiczna, że od razu chce się przytulić własnego zwierzęcego przyjaciela. Bo chyba każdy właściciel zna ten rodzaj miłości, który łączy go z jego pupilem.

Czasami Peter miał takie dziwne wrażenie, że on i Pax stanowią jedno. Po raz pierwszy poczuł to, kiedy zabrał maleńkiego Paxa na spacer. Szczeniak dostrzegł ptaka i szaleńczo wyrywał się na smyczy, jakby go prąd poraził. Wtedy Peter obaczył tego ptaka oczami Paxa – cudowny zygzak światła, nieosiągalną wolność i prędkość. Sam poczuł ciarki na skórze i drżenie całego ciała, a na ramionach pieczenie, jakby wyrastały mu skrzydła.

Do zmian w życiu obu bohaterów doprowadzają ludzie spotkani podczas ich rozłąki – lisica Nastroszona i jej brat, których zaufanie chce zdobyć Pax oraz (postać którą uwielbiam <3) Vola, która pomogła Peterowi w kluczowych momentach jego wędrówki. To właśnie ona zmienia poglądy chłopca na niektóre rzeczy w świecie i przybliża tematykę wojny – sama kiedyś była sanitariuszką, zna jej wady, pokazuje ile cennych rzeczy przez nią straciła.

– Jestem za tym, żeby mówić całą prawdę o wojnie. O jej kosztach. Powinno się mówić całą prawdę o tym, jaka jest cena wojny. Długo trwało, zanim to zrozumiałam. – Rozparła się na krześle. – To tylko jedna rzecz. Musiałam się od nowa nauczyć, co wcześniej uważałam za słuszne i niesłuszne. Ale nie mogłam… świat był tak hałaśliwy, że nie słyszałam własnych myśli.

Ważnym motywem w książce jest relacja chłopca z ojcem – człowiekiem twardym, nieokazującym uczuć, czasem agresywnym. Peter boi się swoich emocji, nie chcę stać się taki, jak ojciec. Stara się poznać siebie, ale coraz bardziej widzi swoje podobieństwo do rodzica co go niepokoi. Wątek ten jest według mnie jednak trochę niedociągnięty, czego bardzo żałuję.

– Ojej, powiem ci coś: wszystkie uczucia są niebezpieczne. Miłość, nadzieja… Ha! Nadzieja! Mówisz o niebezpieczeństwie, co? Nie, nie da się uniknąć żadnego z nich. Wszyscy mamy w sobie bestię zwaną złością. Ona może nam służyć; wiele dobrych rzeczy wynika ze złości na złe rzeczy, wiele niesprawiedliwości zostaje naprawionych. Ale najpierw wszyscy musimy dojść do tego, jak ją ucywilizować.

I największa (tak właściwie jedyna) wada książki – zakończenie. Dla mnie książka była po prostu ucięta, a niektóre wątki (jak na przykład ten z ojcem)wręcz nierozwiązane, przez co całe dobre wrażenie o tej powieści trochę mnie opuściło. Rozumiem, co miało mi to pokazać, lecz gdyby było to rozpisane na dodatkowe 50 stron byłabym bardziej ukontentowana.

Trochę o wydaniu. Książka ma wspaniałą okładkę oraz klimatyczne ilustracje, które podkreślają atmosferę panującą przy czytaniu tej książki. Bardzo podoba mi się oznaczenie czyimi oczami są kolejne rozdziały poprzez wizerunek chłopca lub lisa. Czcionka jest duża, przyjemna przy czytaniu.

Podsumowując, „Pax” to naprawdę dobrze napisana, wzruszająca powieść z jedną wadą – zakończeniem. Uważam, że warto po nią sięgnąć i poznać historię chłopca i jego lisa, lecz nie nastawiać się na arcydzieło. Książka ma świetny klimat i naprawdę porusza serduszko, pokazując tę wspaniałą relację między człowiekiem a zwierzęciem, zdecydowanie nie żałuję, że się z nią zapoznałam.
Moja ocena – 6/10
Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu IUVI.


 
Snowflake

5 komentarzy:

  1. No cóż, to niestety nie dla mnie :') o ile Małego księcia bardzo miło wspominam, a nawet ostatnio dałam takie śliczne wydanie ilustrowane siostrze mojego chłopaka na prezent komunijny, to do Paxa mam jakiś taki wstręt. Znaczy to nie jest właściwe określenie tego, co czuję ale dziś mam jakieś zaćmienie i słowa uciekają mi z końca języka... Po prostu nie lubię historii ze zwierzakami. Żadne tam Był sobie pies ani inne Lessie, także opowieść o przyjaźni chłopca i lisa, nawet jeśli niesie ze sobą wiele wartościowych myśli... Odpada ;/
    Buziaki 😘
    Q.

    Otwórz Drzwi do Innego Wymiaru :)

    OdpowiedzUsuń
  2. nie polubiłam Małego Księcia, za to Paxa pokochałam całym sercem :D ilu czytelników, tyle opinii, bo dla mnie zakończenie wydawało się takie, jakie powinno być :D pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo dobra recenzja :) Słyszałam już trochę o tej książce, ale jakoś nie mogę się do niej przekonać ;)
    Pozdrawiam! http://literacki-wszechswiat.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. U mnie na półce czeka już od jakiegoś czasu, ale póki co nie zdecydowałam się go przeczytać. Również wolę sytuacje, gdy wszystko się na końcu wyjaśnia i autor nie pozostawia luźnych wątków.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja bardzo miło wspominam tę książkę.

    OdpowiedzUsuń