środa, 7 czerwca 2017

Wanda Szymanowska "Kim, do diabła, jest Anita?!"

W obecnym społeczeństwie osoby starsze są w wielu przypadkach pomijane. Przykłady? Gdzie mamy reklamy odzieży czy kosmetyków dla starszych? Albo ich role w filmach, serialach czy książkach? Opieka nad wnukami i... tyle? Czy to znaczy, że po przekroczeniu danego wieku nasze życie musi stać się nudne i będziemy nieważni. Wanda Szymanowska w postaci Anity ukazuje, że dojrzalsza osoba również jest wspaniałym materiałem na książkę, szczególnie osoba z taką przeszłością. Ale kim, do diabła, jest Anita?!


Wiek po czterdziestce nazwałbym wiekiem złodziejskim. Człowiek bez przerwy kradnie od życia jeszcze miesiąc, rok dobrego wyglądu, jeszcze rok, miesiąc zgrabnej sylwetki, jeszcze jedną, dwie przygody, miłostki czy romansu. […]Potem wchodzimy w wiek szklany, kiedy stajemy się dla świata przeźroczyści. Patrzą przez nas jak przez szybę.

Fabułę książki poznajemy przez narrację pierwszoosobową nie Anity, lecz jej sąsiadki o której wiemy naprawdę mało. Widzimy coraz bardziej zacieśniającą się między kobietami więź, jednocześnie stopniowo zapoznajemy się z historią starszej kobiety, która jest wyjątkowa. Towarzyszymy również w codziennym, pracowitym życiu Anity, opiekującej się mężem w śpiączce i pomagającej sąsiadom.

Anita to zdecydowanie wyjątkowa postać. Bardzo kolorowa, intrygująca. Wgłębiając się w jej historią poznajemy wspaniałą historię miłości rozdzielonej przez wojnę. Bohaterka bowiem pochodzi z Niemiec, jak wszyscy wiemy, kiedyś podzielonych. Widzimy jej dążenia do połączenia z ukochanym, uczucie jakie ich łączy. Tę bezwarunkową miłość potęguje wielka opieka Anity nad mężem. Pokazuje to, że z chorobą ukochanej osoby też da się żyć i być szczęśliwym.
Zdałam sobie sprawę, że to ludzkie jestestwo poniżone fizycznie koniecznością użycia pampersów, podkładów i sieci rurek, metafizycznie jest nadal tym przystojnym blondynem, za którym szalały tabuny dziewcząt.
Życie głównej bohaterki jest bardzo proste. Nie potrzebuje ona dużo, nie rozumie wszystkich tych wynalazków obecnego świata. Przyjemność sprawia jej pomoc sąsiadom, opieka nad mężem, rozmowy. Bohaterka też tak jakby dojrzewa - z postaci nadużywającej alkoholu z wieloma przygodami zmienia się w bardziej rozważną postać.

Książka jest naprawdę krótka i czyta się ją bardzo szybko szczególnie, że rozdziały są króciutkie. Dla mnie to było trochę uciążliwe, ale można było się przyzwyczaić. Stopniowe poznawanie historii miłości podzielonej przez żelazną kurtynę sprawia, że chcemy czytać i czytać, wiedząc jak to wszystko się przydarzyło.

Podsumowując, "Gdzie, do diabła, jest Anita?!" to bardzo przyjemna książka poruszająca ważne tematy. Główna bohaterka to osoba, której nie da się nie lubić i przy tym jest postacią dojrzała, co w książkach niestety zdarza się za rzadko. Poza tym powieść pokazuje życie z osobą chorą. Podziwiam siłę Anity, a jej postawa życiowa daje mi dużo do myślenia.
Umiecie stwarzać pozory. Nikt nie może zarzucić, że nie dbacie o siebie, ale to tylko złudzenie. O rodzinę, o najbliższych też dbacie pozornie, a o resztę świata to w ogóle. Świat to wy macie w nosie.
Moja ocena - 7/10
Za możliwość przeczytania książki dziękuje autorce.
Snowflake
Ps: Przepraszam, że dziś tak krótko, ale dopiero skończyłam tę krótką książką. Cały czas płynie mi na nauce, ale jeszcze tylko XVIII wiek i zdam.

3 komentarze:

  1. Mnie również przypadła do gustu, podobnie zresztą jak pozostałe książki pani Wandy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nigdy nie słyszałam ani o książce, ani o autorce. Fajna recenzja. Zainteresowała mnie tą pozycją. Rozejrzę się za nią. :)

    Pozdrawiam,
    Avenity z bloga "Myśli zapisane"

    OdpowiedzUsuń
  3. Przedstawiona historia jest bardzo prawdziwa, realna. Każdemu z nas może przydarzyć się podobna. W miarę możliwości chętnie przeczytam pozycję.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń