środa, 1 czerwca 2016

Stephen King "Podpalaczka"


Przeczytałam jedynie kilka książek Kinga, lecz już teraz mogę powiedzieć, że jest to mistrz w prowadzeniu wartkiej, trzymającej w napięciu akcji i każda jego książka zachwyca poziomem. Siadając do tej lektury miałam więc bardzo wygórowane wymagania. Czy „Podpalaczce” udało się mnie zachwycić?



Głównymi bohaterami są Charlie McGee mała dziewczynka oraz jej ojciec Andy McGee. Nie są oni jednak zwykłymi obywatelami Ameryki. Andy i jego żona wzięli udział w pozornie niegroźnych testach dzięki którym zarobili parę groszy ale wynieśli z nich coś jeszcze- moce pozwalające im poruszać przedmiotami lub zmuszać ludzi do wykonywania ich zadań. Nieświadomie przekazali moce umysłowe córce, która umie rozniecać ogień myślą.

„Jesteś podpalaczką, kochanie, jedną wielką zapalniczką…”

Sklepik- organizacja rządowa, która dała im moce i obserwowała ich z ukrycia przez wiele lat chce mieć tę dziewczynkę. Zabijają Vicky- żonę Andy’ego i matkę Charlie. Wtedy zaczyna się długa ucieczka tej dwójki pełna niebezpieczeństw, desperacji, trudnych decyzji.

Tak w wielkim skrócie wygląda początek książki. King do perfekcji opanował pisanie książek o ciągłych ucieczkach (patrz „Misery”, „Uciekinier”), ale jednak czegoś mi tu zabrakło. Fragmenty były pokazywane oczami innych, mało znaczących bohaterów co bardzo mnie irytowało, bo trudno było mi ich spamiętać. Niby książka trzymała w napięciu od początku, ale bez wyrzutów sumienia robiłam sobie od niej dłuższe przerwy i prawdziwa, wartka akcja dla mnie zaczęła się koło 300 strony, gdzie rozpoczęła się gra intryg i kłamstw.  Przyznam, że od rozwinięcia akcji książka była świetna, a ja pochłaniałam ją zapominając o całym bożym świecie. Jednak trzeba było na to długo poczekać, a ja raczej do cierpliwych osób nie należę i gdyby nie upór zostawiłabym ten tytuł.

Pokochałam Charlie. Jej inteligencja i spryt, a  jednocześnie naiwność i niewinność zachwycały. Zdecydowanie jest to bardzo dobrze wykreowana postać, zachowująca cechy dziecka i przywiązanie do rodzica, ale jednocześnie silna, z twardymi zasadami kierującymi nią. Bojąca się swojej mocy, która jednocześnie w jakiś sposób ją pociąga. Andy  to wzór kochającego ojca, robiącego wszystko, by jego córka nie trafiła w złe ręce. Ma on chwile słabości, a jego moc jest bardzo słaba, ale wiele razy udaje mu się wyratować siebie i córkę. Poświęca się dla niej, chcąc cały czas ją chronić.

Historia jest ukazana również oczami członków Sklepiku z których należy wyróżnić Johna Rainbirda. Ten Indianin pracujący dla agencji ma obsesję na punkcie Charlie, czując do niej rodzaj dziwnej, szalonej miłości. Interesuje się on śmiercią, tym, co jest po niej, lecz w oczach umierających nie widzi niczego niezwykłego, co pomogłoby mu rozwiązać zagadkę drugiej strony. Chce w odpowiednim momencie zabić dziewczynkę licząc, że ona pomoże mu dowiedzieć się co jest w zaświatach, a może i nawet go zabije i razem przejdą na druga stronę. Jako jeden z niewielu umie rozmawiać z dziewczynką i przekonać ją do używania mocy, a w pewnych momentach zastępuje jej ojca.

Kap jest szefem Sklepiku. To on zajmuje się sprawą Charlie i Andy’ego. On decyduje, rozdaje karty, zarządza każdym ruchem swoich ludzi, obserwuje każde poczynanie śledzonych.  Raz jest graczem, raz pionkiem. Przechodzi przez to wszystko, problemy i sukcesy ich misji. Ważni również są Mandersowie, którzy w najtrudniejszych momentach pomogą uciekającej dwójce, nie mając nawet pojęcia jak wielka jest ich rola w życiu zdeterminowanej dwójki.

Jak zwykle zachwycałam się wspaniałymi, obrazowymi porównaniami Kinga. Ukazanie snów, bólu, mocy przy pomocy silnych skojarzeń, powtarzających się lub zmieniających razem z wzrostem lub spadkiem jakiegoś bodźca. Przyjemnie oddziałują one na naszą wyobraźnie, uwypuklają potrzebne wątki, uczucia, emocje. Jest to wielka zaleta stylu pisania Kinga.

Zakończenie nie jest szczęśliwe. Raczej słodko- gorzkie, takie, jak najbardziej lubię. Zostawia mały niedosyt, ale wszystko prowadzone jest w jedną stronę i każdy pewien jest tego, co stanie się dalej. Jestem zadowolona z tego, jak całość się skończyła.

Pomimo wielu zalet książka trochę mnie zawiodła początkiem. Mimo to nadal jest dobra i żaden fan twórczości Kinga nią nie pogardzi. Ja cieszę się, że po nią sięgnęłam, choć stanowi dla mnie rysę na genialnej twórczości autora. Polecam ją wszystkim fanom akcji,  którzy mają na tyle cierpliwości by przetrwać początkowe lekko nudne 300 stron.
Moja ocena: 7/10

Jeśli chcecie wiedzieć co obecnie czytam, lub po co mam zamiar sięgnąć zapraszam na lubimy czytać.
Zapraszam również na Instagrama i Facebooka gdzie pojawiają się aktualne zdjęcia i informacje o postach ^^

Czytajcie!
Żyjcie!
Snowflake

4 komentarze:

  1. Książka nie jest do końca w moim gatunku, ale może skuszę się na jej przeczytanie!
    Pozdrawiam! wy-stardoll.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie no, muszę się wreszcie kiedyś zabrać za Kinga! ^^'

    OdpowiedzUsuń
  3. ,,Przeczytałam jedynie kilka książek Kinga, lecz już teraz mogę powiedzieć, że jest to mistrz w prowadzeniu wartkiej, trzymającej w napięciu akcji i każda jego książka zachwyca poziomem."
    A ja mam zdanie zupełnie odmienne. Po lekturze jego sztandarowego dzieła, ,,Lśnienia", bzam ogromnie rozczarowana, co autor zbudował napięcie, to zaraz wszystko niszczył, ogólnie ta książka była diabelnie nudna, nawet podręcznik od chemii jest ciekawszy. Jakie to było przewidywalne... King taki dumny, książka tak gruba, pewnie to dobry pisarz, skoro napisał tak grubą książkę... Co z tego, że należałoby wyciąć połowę, żeby to w ogóle dało się czytać.
    Tak właśnie mysza wylewa z siebie zło i niezadowolenie :C
    Może jednak skuszę się kiedyś na ,,Podpalaczkę", może nie będzie tak źle jak w przypadku innych jego książek...
    Książka, która zaczyna wciągać po trzystu stronach -_-

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Radzę sięgać po cieńsze dzieła Kinga. W "Uciekinierze" akcja była prowadzona szybko, w "Misery" trochę wolniej lecz też wciągała. "Lśnienia" jeszcze nie czytałam, ale zamierzam w przyszłości sięgnąć i mam nadzieję, że mnie nie zawiedzie, choć po Twojej opinii trochę się tego obawiam ^^

      Usuń