środa, 1 lutego 2017

Erick-Emmanuel Schmitt "Pan Ibrahim i kwiaty Koranu"


Jest coś takiego w książkach Erica-Emmanuela Schmitta, że nawet jego najkrótsze teksty umieją poruszyć i zapamiętujemy je na długo. Dlatego chętnie sięgam po te najchudsze dzieła- szybkie, a mimo to warte przeczytania. Czy „Pan Ibrahim i kwiaty Koranu” także są taką książką i czy zapadną mi w pamięć?




Momo jest młodym chłopcem mieszkającym na Żydowskiej ulicy we Francji wraz ze swoim ojcem prawnikiem. Jego relacja z tatą nie jest za dobra, mężczyźni nie rozumieją siebie nawzajem. Chłopiec tak właściwie jest samodzielny, jedyne co potrzebuje od ojca to pieniądze. Nie ma tam jakiejkolwiek więzi. Wyjątkowe relacje pojawiają się za to między młodym bohaterem a Panem Ibrahimem- niby-Arabem, właścicielem sklepu. Prze zbieg wydarzeń Momo i Pan Ibrahim wkraczają razem w świat pełen przygód.
U Schmitta dzieci zawsze są wyjątkowo przedstawione. Brutalnie potraktowani przez świat mają wiedzę o rzeczach tabu, które powinni poznać daleko w przyszłości. Mimo tego wiele nie wiedzą w kwestiach duchowych i społecznych są okaleczeni. To samo jest z Momo, który kradnie i zadaje się z prostytutkami, a jednak nadal ma w sobie wiele z dziecka.
Pan Ibrahim i dziwki sprawiali, że życie z moim ojcem stawało się jeszcze trudniejsze. Zacząłem robić coś strasznego i niesłychanego: porównania. Kiedy przebywałem z ojcem zawsze było mi zimno. Z panem Ibrahimem i dziewczynami było cieplej i jaśniej.
Relacje łączące chłopca i sklepikarza są wyjątkowe, prawdziwe, wręcz rodzicielskie. To Pan Ibrahim uczy i pokazuje Momo świat. W książce poruszane są bardzo ważne kwestie jak religia, podejście do życia z uśmiechem czy wybaczenie. Razem z chłopcem poznajemy tajemnicę szczęścia. Ważną rolę pełni tu też matka chłopaka. Uważam, że jej wątek mógł być ciut bardziej rozwinięty.
Szaleństwo. Nikt mi się nie może oprzeć. Pan Ibrahim dał mi broń absolutną. Cały świat bombarduję uśmiechami. Nikt nie traktuje mnie już jak psa.
Podsumowując „Pan Ibrahim i kwiaty Koranu” to zdecydowanie piękna, mądra książka która, choć nie wywołała we mnie tylu emocji, co „Oskar i Pani Róża” zdecydowanie jest wartościową lekturą i warto wybrać się w wyjątkową podróż z tymi dwoma bohaterami.
Moja ocena- 7/10
Snowflake

9 komentarzy:

  1. O matko...
    Może i książka piękna i mądra i wgl, ale kompletnie, kompletnie nie dla mnie...
    Strasznie nudziłabym się przy takiej historii ;/

    OdpowiedzUsuń
  2. Lubię książki Schmitta nawet bardzo, jednak tego tytułu nie znam. Nie czytałam jeszcze. Jednak z pewnością nadrobię :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mimo, że na pewno jest piękna i pouczająca to chyba nie jest dla mnie. Wolę szybką akcję, a ta pozycja byłaby dla mnie po prostu nudna :/

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie sięgałam jeszcze po książki Schmitta zawsze coś mnie odpychało, ale ta? Kto wie, może i ja przeczytam ;)

    Pozdrawiam i obserwuje, bo niedawno wróciłam do blogosfery a tu tyle super, nowych blogów!
    countrywithbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Jeju jaka fajna okładka :D Na zdjęciu wygląda jak by to origami było na okładce, a nie jej częścią.
    Nie czytałam jeszcze żadnej książki tego autora, jednak Oskar i pani róża będzie moją lekturą w tym roku :D Rzadko sięgam po książki tego typu, jednak jak już to robię, to po taki które są mądre, wzruszające, wniosą coś do mojego życia, a książki tego autora się takie wydają :D
    Buziaki :*
    pomiedzy-wersami.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Schmitt to jeden z autorów, których najbardziej cenię, w te jego krótkie książki połykałam już lata temu i chyba najwyższa pora, by je sobie przypomnieć. „Pan Ibrahim...” bardzo mi się podobał, niestety tak jak wspomniałam czytałam to już dość dawno i niewiele pamiętam, więc koniecznie muszę sięgnąć po nią ponownie.
    Z perspektywy czytelnika

    OdpowiedzUsuń
  7. To mi przypomina, że dawno już nie czytałam nic Schmitta. Chyba czas zajrzeć do biblioteki. ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Czytałam to lata temu, ale wciąż pamiętam :) Książka jest rzeczywiście piękna. Nawet miałam przyjemność zobaczyć monodram na jej podstawie. W ogóle bardzo lubię Shmitta, ale już dawno za żadną jego książkę się nie wzięłam. Muszę to nadrobić.

    OdpowiedzUsuń