sobota, 22 kwietnia 2017

Tea book tag



Hej!
Dawno dawno temu byłam nominowana to Kawowego book tagu, który oczywiście zrealizowałam. Jednak jako zdeklarowana herbatoholiczka nie mogę tak tego zostawić. A że dawno tu żadnego tagu nie było zapraszam dziś na tea book tag, do którego nominowałam się sama. ;)
Zielona herbata - książka tak nudna, że przy jej czytaniu zasnęłam.
Raczej nie zasypiam na książkach, ale na jednej mi się zdarzyło – mianowicie na audiobooku „Krzyżaków” Sienkiewicza. Niestety do teraz nie polubiłam twórczości tego autora.

(źródło)

Czerwona herbata pu-ehr - książka w której bohaterowie ciągle się przemieszczają.
Pierwsze co przyszło mi na myśl to „Hobbit, czyli tam i z powrotem” J.R.R. Tolkiena. Naprawdę uwielbiam tę książkę, choć z resztą twórczości Tolkiena mam mały problem – jeszcze nie udało mi się przebrnąć przez „Drużynę Pierścienia”, ale niedługo planuję kolejne podejście. ;)

(źródło)
Herbata oolong - książka, której poświęca się zbyt mało uwagi.
Nie mam tu jednej książki, a całą twórczość autora, czyli książki Brenta Weeksa, które nie są wyjątkowo popularne, a według mnie powinny, bo to naprawdę dobre książki fantasy.

Biała herbata - książka niezasłużenie popularna.
Tutaj chyba nikogo nie zaskoczę, jeśli przytoczę tu „Fangirl”. Kompletnie nie trawię tej książki, uważam, że jest bardzo prosta (i to nie w dobrym tych słów znaczeniu). Jedyne czym się wyróżnia to ładna okładka.

(źródło)
Herbata yerba mate - książka przy której trzeba przebrnąć przez pierwsze rozdziały, żeby akcja się rozkręciła.
Taką książką jest „Wszyscy ludzie przez cały czas” Marty Guzowskiej. Naprawdę musiałam się naczekać, aż akcja dobrze się rozkręci. Niestety powieść ta nie przypadła mi do gustu. Jej recenzja pojawi się już niebawem.

(źródło)
Herbata ziołowa - książka, którą czytano mi na dobranoc, kiedy byłem mała.
Najczęściej czytano mi baśnie, ale to chyba każdemu. Prócz tego kiedyś miałam książkową wersję „Shreka 2”, która była mi regularnie czytana.

Herbata owocowa - moja ulubiona lekka książka.
I tu mam problem, by wiele lekkich książek porusza naprawdę ważną tematykę i wtedy już nie są takie lekkie. Myślę, że mogę tu dać „Wybacz mi Leonardzie”, która – choć lekko napisana – była dla mnie naprawdę mądrą i ważną lekturą.
(źródło)
Mam nadzieję, że tag wam się spodobał. Jako, że sama nie byłam nominowana to i sama nikogo nie nominuję. Zachęcam jednak do zrealizowania tego naprawdę fajnego tagu. :)
Pozdrawiam!
Snowflake

12 komentarzy:

  1. Ciekawy pomysl moze zrobie tea film tag 😉 ja na biala herbate wytypowalabym DZIEWCZYNA Z POCIAGU a na yerba mate METRO 2033

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety obu książek jeszcze nie miałam okazji przeczytać, więc nie mogę się wypowiedzieć. Niemniej słyszałam, bardzo różne opinie o "Dziewczynie z pociągu", w większości jednak negatywne.
      Pozdrawiam!

      Usuń
  2. Świetny post i bardzo dobre dopasowanie, szczególnie Krzyżacy, jeśli chodzi o baśnie to miałam podobnie! Pozdrawiam (i zapraszam do mnie) :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny post :D moja przygoda z 'Krzyżakami' zakończyła się na tym, że przeczytałam może kilka stron :D 'Wybacz mi Leonardzie' - kocham <3 Pozdrawiam :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajny pomysł, jeśli chodzi o audiobooki to prawie zawsze na nich zasypiam i pewnie "Krzyżacy" nie byliby tu wyjątkiem. Pozdrawiam serdecznie i zapraszam krysiaklaraiksiazki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Ah, Sienkiewicz. Lepszy niż niejedne tabletki nasenne!
    Też sądzę, że Fangirl nie zasłużyła na swoją popularność. Przerost formy nad treścią. Pomysł był świetny, ale wykonanie... Jak ją czytałam to miałam wrażenie, że to książka o jakimś neandertalczyku który boi się ludzi

    Pozdrawiam
    To Read Or Not To Read

    OdpowiedzUsuń
  6. Super, zaintrygowałaś mnie tym, co napisałaś o "Wybacz mi, Leonardzie". Mam ją na swojej półce, ale jeszcze nieprzeczytaną. Biorę się za nią. Co do Sienkiewicza, to się zgodzę. Chyba jestem mega mięczakiem, bo spasowałam po kilku stronach :D "Fangirl" natomiast neguje tak dużo osób, że odechciało mi się jej czytać ;)

    Pozdrawiam, Oliwia

    OdpowiedzUsuń
  7. "Krzyżacy" to była katorga ;P Nawet nie dobrnęłam do setnej strony ;P
    Książki Weeksa nieraz przewijają się przed moimi oczami w bibliotece i z pewnością kiedyś je wypożyczę.
    Pozdrawiam!
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Niestety nie czytałam ani jegnej z tych książek. :P Nawet Krzyżaków (miałam Quo Vadis) XD
    Jeżeli znajdę czas to może zrobię wersję mangową. :D Ale nie obiecuję :")

    OdpowiedzUsuń
  9. W takim razie zapisuję sobie Na krawędzi cienia :D
    Hobbita lubę, a innych książek nie czytałam. Ale na pewno będę musiała Krzyżaków i boję się tej książki xD

    Pozdrawiam i zapraszam do mnie!
    zaczytana-w-fantastyce.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń