środa, 27 lipca 2016

Remigiusz Mróz "Ekspozycja"


O tej książce ostatni o wręcz uczy w Internecie. Wciągająca, polski autor, zaskakujący koniec. Postanowiłam sama sięgnąć po tę lekturę, bo przekonać się ile jest prawdy w zachwalających recenzjach. Czy książka zawładnęła moim sercem?


 
Na Giewoncie dochodzi do makabrycznego odkrycia. Na krzyżu został powieszony nagi mężczyzna. Żadnych tropów, brak odcisków palców, jakichkolwiek wskazówek prócz jednej- monety w gardle trupa. Prowadzący sprawę komisarz Wiktor Forst z pewnością nie cieszy się dobrą chwałą. Szybko z naciąganego powodu zostaje odsunięty od sprawy. Zaintrygowany i zdenerwowany postanawia na własną rękę rozwiązać tajemnicę morderstwa w czym niespodziewanie pomaga mu Olga Szrebska- dziennikarka licząca, że tą sprawą zdobędzie wielką nagrodę.
Wiele osób spodziewa się sprawy toczonej w górach, co nie jest prawdą. Bohaterami bowiem rzuca po całym świecie. Dla mnie to nie jest wada, wielu jednak na to narzeka, licząc na książkę osadzoną całkowicie w Polsce. Krajów odwiedzonych przez bohaterów jest wiele, w pewnym momencie nawet drogi Olgi i Wiktora się rozchodzą w zupełnie różne strony. I tu ujawnia się pierwsza wada, bowiem wątek religijny prowadzony dalej przez Olgę jest zdecydowanie bardziej nudny od rzeczy dziejących się u Wiktora.
Można również narzekać na realizm książki. Bohaterom cały czas udaje się uratować w na pierwszy rzut oka nierozwiązywalnych problemów. Oczywiście często doznają uszczerbków na zdrowiu, jednak jakimś cudem wszystko przetrwali, choć niektóre sytuacje były beznadziejne.
Po słownictwie przewijającym się w powieści było widać, że autor wie, o czym pisze. Bardzo spodobały mi się za to żarty w książce, które były bardzo aktualne.
Czytając opis myślałam, że tajemnica z przeszłości będzie związana z głównym bohaterem i jego młodością, więc bardzo pozytywnie zaskoczył mnie wątek historyczny obecny w książce. Poruszane przy nim są również kwestie moralności i długo można było dyskutować, czy czyn Wiktora był właściwy.
Bohaterów jest mało, przez co są bardzo wyraźni i dobrze wykreowani. Najbardziej rzuca się w oczy ekscentryczny Wiktor Forst wraz ze swoimi koszulami w kratę, Big Redami i częstymi nawiązaniami seksualnymi. Przyznam, że po jego zachowaniu trudno mi wysnuć jego wiek i swoim łobuziarskim zachowaniem bardziej przypomina mi jakiegoś dzieciaka niż komisarza. Z czasem jednak pojawia się kilka aktów z jego życia podkreślających jego wiek, a przez niektóre wydarzenia wyraźnie się zmienia, a przy tym jego moralność, szczególnie przy tym jednym, końcowym czynie.
Olga Szrebska jest równie interesującą, choć nie tak ekscentryczną postacią. Zdecydowana i twarda kobieta liczy, że dzięki opisaniu całej sprawy zdobędzie liczne dziennikarskie nagrody. W wielu przypadkach nie rozumie i krytykuje zachowania Forsta, często liczy na jego szczęście w przypadku kłopotów. Nie trudno się domyślić, że między tą dwójką zacznie iskrzyć i choć to się dzieje, to nie jest to zbyt naciągane czy natarczywe.
Jest również trzecia ważna postać, której perspektywa czasem się przewija i jest bardzo myląca. Dodaje ona tajemniczości i była jedną z największych tajemnic tej książki której rozwiązanie nie zawodzi.
Książka kończy się tak, że najchętniej od razu sięgnęłabym po kolejną część. Zwrot akcji jest niespodziewany i gdy już każdy myśli, że to tak się  zakończy jest nagłe BUM! Zdecydowanie szybko i chętnie sięgnę po kolejną powieść trylogii jak i po sławne Big Redy od teraz zawsze kojarzące mi się z Wiktorem Forstem, a książkę zdecydowanie wszystkim polecam.
Moja ocena- 7/10
Czytajcie!
Żyjcie!
Snowflake

środa, 20 lipca 2016

Jakub Ćwiek "Chłopcy"


Przyznam, że nigdy nie przeczytałam „Piotrusia Pana”. Ba, nawet nie obejrzałam bajki. Być może to są powody dla których sięgnęłam po „Chłopców” Jakuba Ćwieka, książkę opowiadającą o dalszych losach mieszkańców Nibylandii. Bardziej możliwe, że to przez postać Dzwoneczek przedstawioną na okładce.
 
(źródło)
Książka dzieli się na rozdziały, które są bardzo zamknięte, niczym różne opowiadania mówiące o przygodach grupy bohaterów, dopiero pod koniec łączących się w jedną, wspólną całość. Powoli poznajemy powody przez które Chłopcy wraz z Dzwoneczkiem wylądowali na ziemi, zakładając drugą Nibylandię. Historie są wyraziste, zapadają w pamięci, a najlepiej wspominam „Kukuryku” i „Znalezione nie kradzione” i „To nie twoja baza”. Jak widać tytuły nawiązują do zabaw dzieciństwa lub „Piotrusia Pana”, co podkreśla dziwną dziecinność bohaterów.

Choć Chłopcy mają już około po 30 lat w duszy się nie starzeją. Nadal są dzieciaczkami, jednak bardziej wulgarnymi, znającymi smak krwi i seksu, robiącymi nie zawsze dobra rzeczy. Ich dziecięca, łobuziarska natura rozwinęła się do takiego poziomu. Mimo to bardzo ich polubiłam, ta wulgarność mi nie przeszkadza, wręcz pasuje, a kryjące się pod nią przeżycia i emocje sprawiają, że bohaterowie są sympatycznie. Po prostu musieli swoje dawne ja dopasować do standardów naszego świata.

Najbardziej polubiłam Kędziora oraz Kruszynę. Historie, których oni byli bohaterami były świetne i pokazywały ich prawdziwą twarz. Ważna jest również postać Dzwoneczek, która pragnie stworzyć Chłopcom nowy, dobry świat, jest dla nich jak mama, nawet tak muszą do niej mówić. Mama jednak z niej średnia, bo w jednej chwili zakazauje Chłopcom kląć, a w drugiej pije z nimi piwo. Jednak i ona musiała swoim zachowaniem dopasować się do naszych realiów.

Wiele wątków zostało rozpoczętych, lecz nie skończonych zachęcając do przeczytania kolejnej części, po którą niedługo na pewno sięgnę, lecz chyba wcześniej będę musiała przeczytać „Piotrusia Pana” bowiem nawiązań było parę, a ja chciałabym doskonale zrozumieć tę książkę. Myślę jednak, że bez znajomości „Piotrusia Pana” lub obejrzeniu tylko filmu również można bardzo dobrze bawić się przy tej lekturze.

Komu polecam „Chłopców”? Zdecydowanie fanom „Piotrusia Pana”, wiecznym dzieciom, żyjącym bajkami, fanom akcji, lub komuś kto szuka dobrej, rozrywkowej książki, ponieważ właśnie taki jest zamysł. Myślę jednak, że bez refleksji się nie obejdzie. I co mogę dodać na koniec? BANGARANG!
Moja ocena - 7/10
Czytajcie!
Żyjcie!
Snowflake

sobota, 16 lipca 2016

Sobotnia Snowflake #11 Mój skrawek Internetu

Hej!

Ten post jest wyjątkowy ^^ (tak właściwie to dla mnie każdy jest, ale nieważne)

Trudno jest nazwać mnie skrytą osobą. Jak osoba głośna może być skryta? Sama wręcz broniłam się przed tym określeniem, bo ono samo w sobie jest krytyką, oceną. A tego nie lubie.

Bezwstydność to prosta cecha, którą bardzo łatwo u siebie wykształcić. Co obchodzi mnie zdanie innych ludzi? To oni nie mają co robić, tylko żyć życiem innych. Jednak niektórzy są dla mnie więcej niż zwyczajnym człowiekiem. I to ich opinii się boję. Może to wydawać się dziwne, niecodzienne, ale po prostu tak mam. Dlatego tak właściwie nikt z moich znajomych nie wie o tym blogu. Tak mi jest prościej. Przynajmniej było.

Instagram był małą iskrą, który spowodowała wielki pożar. Oficjalnie mam, ale nic nie wstawiam, nieoficjalnie co chwilę wstawiam zdjęcia książek wiążące się z moim blogiem. Dlatego moich przyjaciół nie obserwuję, nie komentuję ich zdjęcie. Mogliby się domyślić, że ten skrawek Internetu należy do mnie. Brzmi to trochę jak obsesja.

Jednak z czasem uznałam (pod małą presją przyjaciółek że to nieuczciwe, że ja je obserwuję, a one mnie nie mogą. To mnie tak powoli drążyło i stanęłam między wyborem "powiedzieć- nie powiedzieć".

Kolejnym impulsem była moja kochana żona, która założyła bloga z recenzjami książek. To było małe zaskoczenie i skok entuzjazmu. Ona robi to bez ukrycia, ja też mogę! Poza tym trzeba ją będzie wspierać obserwacją i komentarzem, czego z ukrycia nie zrobię ;)

Tak więc postanowiłam powiedzieć. A raczej napisać. Tutaj.

Kochane Tostery!
Witam na moim skrawku Internetu. Pełnym książek, którymi żyję. Mam nadzieję, że się Wam tutaj spodoba i odwiedzicie mnie jeszcze parę razy. Czasem doradzicie, będziecie wspierać. Przepraszam za te wszystkie małe sekreciki. Mam nadzieję, że to zrozumiecie i już nie będziecie strzelać foszków ;)
Pozdrawiam!
Żyjcie
Snowflake

środa, 13 lipca 2016

Stephen King "Pan Mercedes"


Ostatnio bez różnicy co czytałam lekko mnie zawodziło. Nie wiem czy to przez moje wygórowane wymagania, nieodpowiednie książki czy po prostu opinie innych nastawiły mnie na coś innego. Niemniej jednak, by zakończyć tę passę porażek postanowiłam sięgnąć po „Pana Mercedesa” Stephena Kinga. Czy książka dorównała moim wymaganiom?



Emerytowany policjant Bill Hodges jest zmęczony swoim obecnym życiem. Codziennie oglądając telewizją bawi się pistoletem ojca, wkładając go do usta, jak przy samobójstwie. Pewnego dnia dostaje list napisany przez sprawcę jednej z największych nierozwiązanych spraw byłego gliniarza- rozjechania Mercedesem 8 osób na City Center. W liście próbuje go nakłonić do samobójstwa. Ten mały impuls rozpoczyna śledztwo Hodgesa.

Fabuła przypomina mi najlepsze amerykańskie kryminały, pełne zwrotów akcji- choć często przewidywalnych za co mały minus, starych gliniarzy i pięknych kobiet wzbogacone o perspektywę sprawcy, szaleńca- Brandy’ego Hartsfielelda. Poznając jego historię możemy zastanawiać się ile w jego obecnym zachowaniu i stanie psychicznym jest jego winy, a ile winy losu oraz rodziny, w szczególności matki.

Początkowe pragnienie wywołania samobójstwa eksgliniarza przez wiele wydarzeń rozrasta się do chęci popełnienia zbrodni o wiele większej niż morderstwo 8 osób.

Obu mężczyzn sprawa ta kosztuje cenę życia innych, ważnych dla nich ludzi. Na każdą stratę reagują różnie, co pokazuje ich różne charaktery. Lista ofiar spowodowana tą sprawą wzrasta, każde straszne wydarzenie jest powodowane błędem któregoś z mężczyzn, pokazując to, że nie są nieomylni, wzmacniając realizm powieści.

Prócz Billa i Brandy’ego ważną rolę spełniają Janey- siostra jednej z ofiar Pana Mercedesa, do której owe auto należało i która popełniła samobójstwo, Jerome- młody przyjaciel Billa, Holly- niezrównoważona kuzynka Janey oraz matka Brandy’ego pijaczka, która bardzo pomoże w rozwiązaniu sprawy. Wszyscy oni są bardzo dobrze wykreowani, nieprzesadzeni, niektórzy sympatyczni. W jakiś sposób Brandy jako szaleniec bardzo mnie zainteresował i często zastanawiałam się nad jego zachowaniem.

Czy sięgnę po kolejną część? Z pewnością, mam już ją na półce i czeka na chwilę wolnego czasu, kiedy będę mogła zagłębić się w dalsze przygody Billa Hodgesa i jego kompanów. A książkę polecam wszystkim fanom akcji, książek detektywistycznych oraz samego Kinga.
Moja ocena- 9/10

No więc...
Czytajcie!
Żyjcie!
Snowflake

sobota, 9 lipca 2016

Sobotnia Snowflake #10 - 17 dni...

...tyle minęło od ostatniego posta.

Za tę przerwę bardzo przepraszam, ale po prostu potrzebowałam wakacji. Koniec roku przyniósł wiele innych ważnych spraw spotkań z przyjaciółmi i wyjść z domu, które pokrywały się z czasem w którym czytam i piszę posty, więc musiałam na chwilę zniknąć, unormować, poczytać na zapas i wrócić ze zdwojoną siłą.

Co się działo?

Zrobiłam (jak na mnie) spore zakupy książkowe i skutecznie czytam zakupione książki. Oczywiście planuję już kolejne książki, a nawet nową szafkę, bo już powoli nie mam miejsca na moje skarby, choć mam ich zdecydowanie za mało.

Przyszła do mnie książka wygrana w konkursie u Wiktora z MyBookTown, mianowicie "Oblubienice wojny", które już czekają w kolejce do czytania, zaraz po "Ekspozycji", którą zaczęłam dzisiaj i szczerze się zakochałam. Niestety zdjęcia książki nie mam, ogólnie bieda w zdjęcia, ale mam nadzieję, że mi to wybaczycie.

Następnego dnia do naszych drzwi zapukał listonosz z wielką paczką, w której było moje wielkie marzenie... mianowicie gitara klasyczna! Nie marnując wakacji nabyłam instrument na którym od dwóch dni próbuję nauczyć się grać, doprowadzając do obłędu domowników. Mam nadzieję, że mi to wybaczą gdy zagram im coś pięknego i mój zapał się tak łatwo nie wyczerpie.

Mój Instagram ożył! Fanpage usunęłam, założyłam go trochę za wcześnie, ale w Instagram naprawdę się wkręciłam. Zapraszam na niego po mnóstwo zdjęć książek ^^

W środę pojawi już się normalnie recenzja. Jest już napisana, trzeba ją tylko trochę poprawić i będzie świetnie.

Chciałam jeszcze podziękować za to, że pomimo nie było mnie aż 17 dni wy nadal tu byliście i komentowaliście. Jesteście wielcy!
Post trochę bez ładu i składu.
Dziękuję za wszystko!
Żyjcie!
Snowflake